You are currently viewing Monogamia jako ŚWIADOMY wybór. O tym, co warto ustalić, zanim zaczniemy budować wspólne życie.

Monogamia jako ŚWIADOMY wybór. O tym, co warto ustalić, zanim zaczniemy budować wspólne życie.

Kiedy wchodzimy w związek, rzadko zaczynamy od rozmowy o tym, jak właściwie chcielibyśmy, żeby ten związek wyglądał. Często pewne rzeczy uznajemy za oczywiste. Jedną z nich jest monogamia.

Nie zawsze zastanawiamy się, czy jest ona dla nas świadomym wyborem, czy raczej czymś, co po prostu przyjęliśmy jako naturalny porządek rzeczy. Być może dlatego, że tak wyglądały relacje, które obserwowaliśmy w naszych rodzinach. A może dlatego, że taki obraz miłości towarzyszył nam od dzieciństwa.

Tymczasem każdy z nas wnosi do związku własną historię. Obserwowaliśmy różne sposoby kochania, przeżywania konfliktów, okazywania bliskości i radzenia sobie z kryzysami. Z tych doświadczeń powstawały nasze wyobrażenia o tym, jak powinien wyglądać związek. Czasem są one nam bliskie i pomocne. Innym razem nieświadomie odtwarzamy wzorce, które wcale nam nie służą.

A co, gdyby zamiast zakładać, że wiemy, jak powinien wyglądać związek, zacząć wspólnie o tym rozmawiać?

Miłość nie musi mieć jednego scenariusza.

Wyobraźmy sobie, że na początku relacji dostajemy czystą kartę. Nie po to, żeby zapomnieć o własnych doświadczeniach, ale żeby nie traktować ich jak jedynego możliwego wzoru.

Moglibyśmy wtedy zapytać siebie nawzajem: czego potrzebujemy? Co daje nam poczucie bezpieczeństwa? Jak rozumiemy wierność? Gdzie przebiegają nasze granice? Co uznajemy za zdradę? Czy bliskość oznacza dla nas to samo? Jak dużo przestrzeni potrzebujemy dla siebie, a jak dużo chcemy mieć wspólnie?

To pytania, które mogą wydawać się trudne, zwłaszcza gdy dotyczą spraw, o których nie rozmawiało się wcześniej. Czasem łatwiej przyjąć gotowe zasady niż sprawdzić, czy rzeczywiście są nasze.

Nie chodzi o to, żeby każdą regułę podważać ani żeby szukać jednego idealnego modelu relacji. Chodzi raczej o to, by wiedzieć, na co się umawiamy i dlaczego właśnie taki sposób bycia razem jest dla nas ważny.

Czy zauroczenie musi oznaczać, że coś jest nie tak?

Wielu z nas może znać sytuację, w której w stałej relacji pojawia się ktoś, kto wzbudza zainteresowanie. Zachwyca sposobem myślenia, pasją, poczuciem humoru albo tym, jak się do nas odnosi. Pojawia się zaciekawienie, ekscytacja, może nawet delikatne zauroczenie.

Co wtedy robimy z tym doświadczeniem?

Czy od razu zaczynamy się zastanawiać, co jest nie tak z naszym związkiem? Czy czujemy się winni, jakby samo pojawienie się takiego uczucia oznaczało, że przekroczyliśmy jakąś granicę? A może próbujemy jak najszybciej nadać temu doświadczeniu znaczenie i uznać, że skoro jest tak intensywne, musi oznaczać coś wyjątkowego?

Przecież przez całe życie poznajemy nowych ludzi. Sami również się zmieniamy. Zauroczenie kimś nie musi automatycznie oznaczać, że nasza dotychczasowa relacja jest nieudana. Nie musi też być zapowiedzią wielkiej miłości ani sygnałem, że powinniśmy zmienić całe swoje życie.

Uczucia mogą się pojawiać, zanim zdążymy je zrozumieć. Nie zawsze mamy wpływ na to, co poczujemy, ale możemy zastanowić się nad tym, jakie znaczenie nadamy temu doświadczeniu i co zdecydujemy się z nim zrobić.

Warto też pamiętać, że dla różnych osób granice będą przebiegały w różnych miejscach. Dla jednej pary określone zachowanie może być czymś zupełnie niegroźnym, dla innej może naruszać ważne poczucie bezpieczeństwa. Tym bardziej warto rozmawiać o tym, co jest dla nas w porządku, a co staje się trudne.

Rozmowa zamiast tabu

Być może niektóre doświadczenia tracą część swojej siły wtedy, gdy przestajemy traktować je jak temat zakazany. To, o czym nie wolno rozmawiać, może budzić więcej lęku, wstydu i napięcia. Z kolei rozmowa nie musi oznaczać zgody na wszystko. Może być sposobem na lepsze poznanie siebie nawzajem.

Ważne, żeby nie mylić otwartości z brakiem granic. Możemy rozmawiać o trudnych uczuciach, a jednocześnie dbać o zobowiązania, które podjęliśmy wobec drugiej osoby. Możemy być ciekawi swoich doświadczeń, nie rezygnując z tego, co jest dla nas ważne.

Taka rozmowa wymaga jednak czegoś więcej niż ustalenia zasad. Wymaga gotowości, by usłyszeć, że druga osoba może rozumieć bliskość inaczej niż my. I że nie zawsze będziemy się zgadzać.

A gdyby związek był wspólnym wyborem?

Relacja nie jest przecież czymś, co raz na zawsze otrzymujemy w niezmienionej postaci. Zmieniają się nasze potrzeby, doświadczenia, okoliczności i role. Inaczej przeżywamy bliskość na początku znajomości, inaczej po kilku, a jeszcze inaczej po kilkunastu latach wspólnego życia.

Czy to oznacza, że związek z czasem traci swoją wartość? Niekoniecznie. Być może po prostu potrzebuje nowych rozmów, nowych sposobów bycia blisko i kolejnych wspólnych decyzji.

Miłość może być uczuciem, ale może też wyrażać się w tym, jak traktujemy drugą osobę, jak próbujemy ją rozumieć i jak dbamy o naszą relację. Nie oznacza to, że zawsze będziemy potrafili wybierać bliskość albo że samą decyzją można rozwiązać każdy problem. Oznacza raczej, że mamy wpływ na część tego, co wspólnie tworzymy.

Może więc warto od czasu do czasu zatrzymać się i zapytać siebie nawzajem: czy nasz związek nadal jest taki, jakiego chcemy? Czy zasady, które kiedyś przyjęliśmy, wciąż nam służą? Czy jest coś, o czym od dawna chcemy porozmawiać, ale nie wiemy, jak zacząć?

Nie musimy mieć na te pytania gotowych odpowiedzi. Czasem samo ich postawienie jest początkiem ważnej zmiany.

Bo może nie chodzi o to, żeby stworzyć związek idealny. Może chodzi o to, żeby świadomie tworzyć związek, który jest naprawdę nasz.

Dodaj komentarz